Witam…
Przedstawiam moją „Pszczółkę” – jest to Maluszek z 1984 roku od nowości w mojej rodzinie, jak dotąd przejechał 34 tysiące kilometrów i jest praktycznie w 99% oryginalny. Przez te dwadzieścia siedem lat był jeżdżony w jedną zimę, pozostałe spędził w przytulnym garażu.

Jest to egzemplarz z chromowanymi zderzakami, wąską kierownicą, prądnicą, brak świateł awaryjnych, palony z tzw. bata. Maluszek jak na swoje lata trzyma się świetnie, oczywiście posiada ślady użytkowania typu drobne otarcia czy odpryski ale to tylko dodatkowo dodaje mu uroku, którego i tak nie można mu odmówić. Od kilku sezonów jestem szczęśliwym, dymnym i jedynym użytkownikiem Fiacika. Przejeżdżam się nim w ładne, pogodne weekendy w odwiedziny do znajomych.

Użytkowanie tego autka różni się tak diametralnie od użytkowania nowych aut, dla mnie jest to rodzaj rytuału. Ręczne ssanie, zapalanie bez dodawania gazu bo się zaleje, po uruchomieniu silnika trzeba dać mu wejść na obroty bo w innym przypadku zgaśnie, oczywiście nie ma mowy o żadnym pośpiechu w tym aucie, brak synchronizacji pierwszego biegu, wycieraczki działające jakby w zwolnionym tempie, prędkościomierz wskazujący aktualną prędkość z jaką się poruszamy z dokładnością do ±15÷20km/h i oczywiście kapryśna prądnica – i chyba za to kocha się te samochody.

Ogromnie cieszy mnie, że wśród potencjalnych użytkowników przeciętnych aut jest grupa motoryzacyjnych świrów – do których też z pewnością się zaliczam – którzy nie pozwolą zginać takim autom, zapomnieć o nich i będą pokazywali takie auta młodszym pokoleniom zwracając uwagę na to, że nie tylko liczy się ilość koni pod maską czy sprint do pierwszej setki ale także dusza i historia samochodu.

Pozdrawiam Daniel

 

CHCESZ PODZIELIĆ SIĘ SWOJĄ OPINIĄ NA TEMAT POSIADANEGO AUTA? – NIC PROSTSZEGO!!!

Wystarczy napisać mail na adres cartesting@cartesting.pl w tytule Mój Garaż.
Załączyć kilka fotografii oraz krótką opinie na temat samochodu np. awaryjność, stan karoserii, zawieszenia, spalanie, plusy i minusy zauważalne gołym okiem.