Cześć

Czytając wpis kolegi który przedstawiał swojego Passata B5 FL i reasumując ogólny temat podniecania się dieslowymi silnikami prezentuje moją b5 tke. Samochód jest z 1999r. przebieg 190 tysięcy silnik 1.8T moc 150 KM. Auto kupione pół roku temu, przed zakupem sprawdzone przeglądem czyli zawieszenie, hamulce itd ogólny stan gdy okazał się bardzo dobry zdecydowałem że muszę go mieć.Cena zakupu to 11tys.

Ogólnie auto bardzo przyzwoite, prowadzi się wzorowo, zawieszenie komfortowe przyśpieszenie lux no i wyposażenie wnętrza sprawia że ogólny komfort jest podwajany.Wyposażony jest między innymi w klime, poduszki czołowe i boczne, elektryczne lustra i szyby,podgrzewane siedzenia, klimatyzowany schowek oraz xenony.

Pozycja kierowcy przyzwoita. Miejsca z przodu jak z tyłu wystarczająco. Bagażnik pojemny a nawet pojęcie bardzo pojemny będzie pasować do paska. Koszt części i bardzo duży rynek części tzn. zamienników sprawia że koszt eksploatacyjnego utrzymania jest że tak powiem normalny.

Spalanie tu właśnie jest zonk jaki?! POZYTYWNY

A to za sprawą chyba najlepszego silnika benzynowego lat 90-00 jaki koncern VW wyprodukował. Nie będę rozpisywał się spalanie miasto czy trasa ogólnie patrząc na liczbę kilometrów od tankowania do tankowania i potwierdzając to komputerem pasek pali ok 8-9 l benzyny na 100km.

Kolega z Passata b5 fl pisał że jego Passat pali 8-10 diesla więc tyle samo co mój. Ale moja maszyna ma za to 20 KM więcej jest tańsza w ogólnym utrzymaniu i gdy popatrzymy na ceny diesla i benzyny ogólnie wychodzi na to że lepiej kupić benzynę niż diesla i jeszcze chcą oszczędzić wstawić gaz i fruwać.

Dotychczasowe naprawy:

Po trzech dniach po zakupie zapaliła się kontrolka ciśnienia oleju(czerwona). Było to w piątek, w poniedziałek byłem już umówiony na wymianę rozrządu więc i od razu olej silnikowy, skrzyni oraz płyn chłodniczy. Wymiana oleju dała rezultat pozytywny i kontrolka nie zapaliła się przez następny tysiąc kilometrów.

Po ww tysiącu znów pojawiła się kontrolka i alarm hmmm mocniejsze przygazowanie kontrolka przestała migać i na chwile wszystko wracało do normy. Takim właśnie gazowaniem niestety musiałem przejechać 200km. Po tym fakcie sam jeszcze dwu krotnie zmieniłem olej, w odstępach 1 tygodnia. Po drugiej wymianie wszystko wróciło do normy. Gdy zlewałem olej zauważyłem pomarańczowe plastiki w oleju i prawdopodobnie one zatykały sito pompy oleju. Owe plastiki pochodziły z kruszącego się bagnetu…hmm kto by pomyślał.

Chcąc dmuchać na zimne pojechałem jeszcze na wyczyszczenie misy z nagaru i po krótkiej dyskusji z mechanikiem zdecydowałem się na wymianę pompy oleju nie duży koszt a jak już zdjęta misa to wszystko za jednym zamachem zrobione.Micha za silikonowana, do dziś spokój.

Sądzę iż gdy policzyć wymiany oleju, tj. było ich cztery w bardzo niedużym czasie nastąpiła płukanka silnika która oczyściła silnik z nagaru a od razu go rozszczelniła – skutek wymiana uszczelki pod pokrywą zaworów.

Ostatnią naprawą było wycięcie środka hałaśliwego katalizatora (metaliczny dźwięk przy dodawaniu gazu) przy wycięciu otworu w kat. okazało się iż środek się zwiesił i powoli się rozlatywał. Mechanik wyczyścił środek dospawał dorobioną przeze mnie wcześniej tuleje 6 cm z jedną końcówką nagwintowaną i wszystko zaspawał. Tuleja oszukała sprawnie drugą sondę, a oszczędność na nowym katalizatorze została w portfelu. Komputer nie wykazuje żadnych błędów, zero trybu awaryjnego itd.

Pozdrawiam