Ostatnim w tym sezonie planowanym motocyklem spod znaku trój-zęba jest XVS 950A Midnight Star. Jak tylko dowiedziałem się o tym teście od razu na myśl przyszła mi Yamaha Virago, która to w mojej ocenie była kiedyś ( jak również jest nadal) najlepszą opcją patrząc z perspektywy cena / jakość. Z wielką radością pojechałem odebrać najmłodszego członka z rodziny cruiserów Yamahy.

Na miejscu jak zawsze szybko i sprawnie zostałem obsłużony, a motocykl podstawiono pod wejście, gdy pod pisywałem ostatnie dokumenty. Odebrałem kluczyki i niemalże biegiem wyszedłem zobaczyć to cudeńko. Pierwsze co wywołało uśmiech na mojej twarzy to widok kufrów, nareszcie nie muszę jeździć z plecakiem. Po uśmiechu pojawiło się lekkie zadziwienie. Zawsze przed testem staram się na stronie przedstawiciela zapoznać co nieco z pojazdem i tu oczekiwałem czarnego cruisera. XVS był ciemno bordowy, a potem już się dowiedziałem, że to wersja kolorystyczna Dark Red. Właśnie to dało mi delikatny niesmak, ponieważ w czarnym kolorze motorek wygląda bardzo silnie i agresywnie natomiast te barwy dają bardziej uczucie spokoju i delikatności. Ponad to na stronie przedstawiciela nie ma tej wersji kolorystycznej. W każdym bądź razie praktycznie każdy mówił, że kolorek wygląda super mi on nie przypadł do gustu.

Crusier opiera się na podwójnej kołyskowej ramie. Mocno pochylona kierownica powoduje, że pozycja kierowcy
jest zawsze wyprostowana. Co ciekawe ukształtowanie jej oraz sposób trzymania nie męczy rąk. Silnik przesunięty jest w stronę przedniego koła, aby polepszyć rozkład masy motocykla. Zadziwiło mnie bardzo niskie siedzisko, które jest na wysokości zaledwie 675 mm. Mi bardzo pasowało, lecz osoby wyższe delikatnie narzekały, iż jest troszkę za nisko. Niska pozycja ma ułatwić pewne postawienie stóp podczas postoju, lub jazdy z małymi prędkościami w korku. Niskie i długie zawieszenie ma zapewniać komfortowa jazdę.

Komfort
zwiększają duże podnóżki osadzone w niedużej odległości od siedziska. Praz kolejny kilka osób obdarzonych niemal „koszykarskim” wzrostem stwierdziło, że ta odległość mogła by być nieco większa. Midnight Star jeździ na ośmio-szprychowych aluminiowych kołach z czego tylne 16”, a przednie aż 18”. Wyglądu klasycznego cruisera dopełniają stalowe błotniki oraz zbiornik paliwa w kształcie kropli wody.


Ogromny analogowy prędkościomierz , w tarczę którego wkomponowano panel LCD, który wyświetla pozostałe, najważniejsze informacje takie jak: stan paliwa, poziom oleju kontrolkę świateł
czy zegarek, co na prawdę wygląda doskonale.

Pora przyjrzeć się troszkę stronie technicznej motocykla. Sercem Midnight Stara 950 jest nowy silnik o pojemności 942 cm3 z kompaktową 60o konfiguracją V-twin. Jest to widlasta dwójka z czterema zaworami na cylinder, z wtryskiem paliwa i chłodzona powietrzem. Zastosowano, bardzo efektywny cztero otworowy, dwu stronny wtrysk paliwa. Układ wydechowy stworzono tak, aby jak najlepiej wykorzystać nowy układ wtryskowy, ma on jednak pewną wadę – jest za cichy. Motocykl wyposażono w pięciostopniową skrzynię biegów, specjalnie zaprojektowaną do Midnight Stara. Do przeniesienia napędu nie wykorzystano już łańcucha ani wału.


W XVS został zastosowany pas o szerokości 28,6 mm. Przyznam się, że to pierwszy motocykl wyposażony w pas napędowy, którym miałem przyjemność pojeździć, jestem również tradycjonalistą i uważam, że jedynym słusznym napędem chopper-ów/criser-wó jest wał. Właśnie zmieniłem zdanie na ten temat. Pas jest bardzo cichy i nie wywołuje żadnych wibracji, nie trzeba go smarować, ani konserwować. Jedynie co jakiś czas
należałoby go wymienić. Układ hamulcowy działa sprawnie. Na przednim kole znajdziemy 320 mm pojedynczą tarczę zaopatrzoną w dwu tłoczkowy zacisk, a z tyłu 298 mm tarczę z podwieszonym zaciskiem.


Odpalamy Midnighta i jest coś nie tak. Cruiser i taki cichy?? Niestety nie zachwycił mnie ani „gang” silnika ani wydech. Na pewno pasuje on starszym paniom w moherowych beretach, które w większości mnie nie słyszały i kilka razy wkroczyły na jezdnię. No ale tyle tego złego bo cała reszta była wielką przyjemnością. XVS mimo swej wagi i długości w warunkach miejski sprawował się doskonale. Zawieszenie ze strojono tak, że podróżowanie zarówno solo jak również we dwoje sprawia dużą frajdę. W żaden uciążliwy sposób nie odczuwałem dziur i kolein na drodze. Ostre zakręty również nie były przeszkodą, ponieważ wyważenie motocykla oraz bardzo niski poziom wibracji powoduje bardzo pewne zachowanie. Bez problemu nawet przy wyższych prędkościach Midnigcht Star składa się do zakrętów. W zasadzie niema co mówić o wyższych prędkościach, bo tym się jeździ do 120 więcej niema sensu.


Jeżdżąc tym motocyklem powinno się czerpać przyjemność właśnie z powolnej jazdy. Mimo jedynie 54 koni mechanicznych silnik nadrabia momentem obrotowym 76,8 Nm. Daje nam to możliwość dynamicznego przyspieszania. Jedynie wyprzedzanie czasem wprawia trwa troszkę za długo. Wygodna pozycja nie męczy kierowcy jednak pasażer ma już gorzej. Malutkie siedzonko, które nie jest zbyt wygodne. Pasażer siedzi znacznie wyżej kierowcy, co utrudnia trzymanie się kierowcy. Pasażerowi ewidentnie brakuje oparcia, nawet niewielkiego. No i opory powietrza czasem były uciążliwe nawet przy 100 km/h, przydała by się niewielka szybka.

XVS 950A to wspaniały motocykl i pomimo kilku drobnostek i sporej ceny (ok. 40 tyś. zł) wydaje się być konkurencyjnym. Aktualnie do wyboru są 2 opcje kolorystyczne Midnight Black oraz Ocean Depta. Duży wybór akcesoria
pomoże nam wyeliminować brak oparcia czy też szybki. Najmniejszy z Cruiserów bardzo mi się spodobał. Wszystkie niedociągnięcia czy tez braki nie liczyły się podczas patrolowania ulic i mazurskich tras. Motocyklem mogłem jeździć noc i dzień. W ogóle nie odczuwałem zmęczenia, a i zużycie paliwa również mnie bardzo mile zaskoczyło. Jednak wybierając sobie chyba zdecydował bym się na wersję 1300 chociażby z nadzieją na lepszy efekt dźwiękowy. Różnica mas niewielka, za to osiągi o wiele lepsze. Najciekawsze, a zarazem smutne jest to, że każda z wersji pojemnościowych Seri xvs ( 950, 1300, 1900) wygląda delikatnie inaczej. Szczegóły, które na pierwszy rzut oka są niewidoczne dają jednak po sobie znać i wersja 1900 wygląda naprawdę imponująco. Wielbiciele yamahy na pewno się nie zawiodą

Dane techniczne:

Typ silnika: Chłodzony powietrzem, 4-suwowy, V-twin 2-cylindrowy, 4-zaworowy, SOHC

Pojemność skokowa: 942 cm3

Moc maksymalna: 39,4 kW (54 KM) przy 6 000 obr./min

Maksymalny moment obrotowy: 76,8 Nm (7,84 kg-m) przy 3 000 obr./min

Smarowanie: Mokra miska olejowa

Gaźnik: Wtrysk paliwa

Sprzęgło: Mokre, wielotarczowe

Układ przeniesienia napędu: Skrzynia sekwencyjna, 5-biegowa

Przeniesienie napędu: Pas napędowy

Pojemność zbiornika paliwa: 17 l

Pojemność zbiornika oleju: 4 l

Podwozie: Stalowe, podwójna kołyska

Zawieszenie przód: Widelce teleskopowe, O 41 mm

Skok zawieszenia przód: 135 mm

Zawieszenie tył: Wahacz

Skok zawieszenia tył: 110 mm

Hamulec przód: Pojedyncza tarcza, O 320 mm

Hamulec tył: Pojedyncza tarcza, O 298 mm

Opona przód: 130/70-18M/C 63H

Opona tył: 170/70B16M/C 75H

Długość (mm): 2435 mm

Szerokość (mm): 1000 mm

Wysokość (mm): 1080 mm

Wysokość siedzenia (mm): 675 mm

Rozstaw osi (mm): 1685 mm

Min. prześwit (mm): 145 mm

Masa pojazdu w stanie gotowym do jazdy (kg): 278 kg


Tekst Andrzej Radziwanowicz, fot. www.garbulski.pl
Wszelkie kopiowanie i rozpowszechnianie bez zgody redakcji cartesting.pl zabronione.